Menu

Wywiady

Od Stadionu Dziesięciolecia po Gazelę Biznesu. Czyli jak zostać liderem rynku galanterii skórzanej?

Paweł Rowicki, Cedar

PAUL Rossi, Cavaldi i Rovicky to flagowe marki firmy Cedar, oferującej wysokiej jakości wyroby skórzane – portfele, torebki, paski i buty. O początkach firmy, strategii i planach na przyszłość opowiada nam założyciel firmy, Paweł Rowicki.

Pawle powiedz jakie były Twoje początki w biznesie?

Jak wiele firm, także i moja rozwijała się początkowo na Stadionie Dziesięciolecia, gdzie sprzedawałem zegarki elektroniczne. Pierwsze lata były bardzo ciężkie – towar trzymałem w mieszkaniu w bloku. Było ciasno i mama, chcąc dostać się do szafy, zazwyczaj musiała prosić mnie o pomoc. Mimo niedogodności miałem wielkie wsparcie rodziców: nigdy nie negowali tego, co robię, tylko bardzo mi pomagali. Tato wstawał o trzeciej rano, robił mi kawę i pomagał znosić towar do samochodu. Jeździłem busem z 1979 roku, z którego wyciekał olej i z którym miałem dużo problemów. Niestety, towar musiałem przywozić codziennie, żeby uzupełniać jego braki. Najgorsze były częste, nawet kilkukrotne w ciągu dnia, przeładowania samochodu. Przez 4 lata pracy na stadionie straciłem dużo zdrowia psychicznego i fizycznego, co odczuwam do dzisiaj. Równolegle uczyłem się, studiowałem. Dzięki mojej strategii sprzedaży dużych ilości produktów z niską marżą, w ciągu dwóch lat stałem się najlepszym dystrybutorem zegarków LCD w Polsce. Rozwijałem się dość szybko, ale żeby podbić rynek w Polsce musiałem mieć własną hurtownię.

I co było dalej?

Obserwował mnie biznesmen, który zdecydował się mi pomóc: sfinansował mój biznes – odtąd, mając własny magazyn, mogłem importować na większą skalę, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Przed każdym wylotem do Chin obserwowałem rynek w Polsce i zauważyłem duży ruch w ekologicznych portfelach, które były brzydkie jak noc. Na targach w Chinach znalazłem dużo ładniejsze i o ponad połowę tańsze, a że byłem ryzykantem, to zamówiłem od razu 21 tysięcy sztuk… sprzedałem wszystko w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Zamówiłem kolejne 42 tysiące sztuk – gdy towar przyszedł, pojawili się klienci, którzy chcieli kupić całą dostawę za gotówkę. Zaoferowali cenę wyższą o 1 zł na sztuce, jeśli się zgodzę sprzedać wszystko. Nie zgodziłem się, bo to by osłabiło moją pozycję na rynku i dało przewagę konkurencji. W późniejszym czasie połączyliśmy jednak siły i trzymaliśmy razem rynek przez prawie 7 lat. Dziś uważam, że popełniłem błąd, że nie zacząłem wtedy promować własnej marki w skórzanej galanterii, tak jak zrobił to w tamtym czasie Wittchen.

Póki co wygląda to znakomicie, ale wiem, że w tym rozwoju własnej firmy miałeś też momenty kryzysowe.

Dokładnie tak. Po siedmiu latach hossy postanowiłem, że zacznę konkurować z Włochami w branży dodatków modowych i bez specjalnego przygotowania zacząłem zamawiać produkty modowe. Byłem przekonany, że będą sprzedawać się tak samo, jak tanie produkty. Zacząłem tracić setki tysięcy złotych i można powiedzieć, że zbankrutowałem. Jest to przestroga dla wszystkich, żeby nie brać się za biznes, na którym dobrze się nie znamy, nawet jeśli posiadamy nadwyżki finansowe. Zacząłem od początku z klasyczną galanterią. Nawiązałem współpracę z sieciami hipermarketów, dzięki której udało mi się sprzedać, choć z wielką stratą, pozostałości po asortymencie modowym. Zaczęły się kredyty, w tamtych czasach z wysoką marżą, ale firma powolutku się odbudowywała.

OK, a w jakim miejscu jesteś obecnie?

Obecnie zajmujemy czołowe miejsce jako producent, importer i dystrybutor galanterii i dodatków zaopatrując setki punktów sprzedaży. Specjalizuję się w zaopatrywaniu dużych sieci handlowych typu Carrefour, Auchan, Poczta Polska itp. Moje produkty można obejrzeć na stronie GalanteriaOsobista.pl. Jestem gotów podjąć współpracę z kolejnymi sieciami handlowymi. W 2015 i 2016 moja firma została wyróżniona tytułem Gazeli Biznesu.

Pawle, jak wygląda Twoja strategia sprzedażowa?

Przede wszystkim skupiam się na mniejszej liczbie asortymentu, ale w większych ilościach. Strategia utrzymywania dużych ilości na stokach powoduje wypadanie mniejszych konkurentów z rynku.

Jak wygląda strategia firmy?

Nasza firma działa w wielu kanałach. Jest to tradycyjna hurtownia sprzedająca do innych hurtowni w kraju i zagranicą – tak samo do sklepów i galerii są to marki premium. Dodatkowo zaopatrujemy markety i hipermarkety i wszelkiego rodzaju sieci handlowe. Posiadamy też swój sklep detaliczny online, w którym ostateczny klient może zakupić jedną sztukę produktu. Oczywiście inny sklep internetowy może się z nami zintegrować pobrać zdjęcia i opisy i wystawić nasz towar u siebie nie inwestując w fizyczny towar.

Staramy się w każdym z kanałów różnicować marki w zależności od jakości. Na dzień dzisiejszy jestem właścicielem marek od tych tańszych do premium. Są to : Paul Rossi, Cavaldi, Ronaldo, Always Wild, Buffallo Wild, Maledives, Loren, Lorenti, Pierre Andreus, Rovicky.

Od jakiegoś czasu Twoje produkty dostępne są również w placówkach pocztowych. Powiedz, jak tego dokonałeś?

Zgłosiliśmy się do placówek pocztowych, porozmawialiśmy, czy taki towar by się sprzedawał. Zrobiliśmy okres próbny i wypaliło. Podpisaliśmy umowę. Cały projekt byłby niemożliwy bez nabytego wcześniej doświadczenia z sieciami Auchan, Carrefourem i Realem. Obecnie dostarczamy nasz towar do 1933 placówek Poczty Polskiej.

Czego się nauczyłeś przez te wszystkie lata?

Z perspektywy dwudziestu lat mogę powiedzieć, że zawsze trzeba mieć dużo pokory w biznesie, panować nad pychą i zawsze walczyć do końca – nie poddawać się, nawet w najcięższych momentach. Na własnym przykładzie doświadczyłem, że czasami równie łatwo można zarobić, jak i stracić miliony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *